poniedziałek, 28 marca 2011

hue dzien drugi

nie zgadniecie...ciagle pada;):)
rano wskoczylam na mocno przemoczona,  skrzeczaca rame i ruszylam w miasto...a raczej pod miasto:)
objechalam miejscowe pagody, ktore zachwycaja mnie za kazdym razem tak samo...przy drugiej wysiadl mi aparat...kolejny przegral nierowna walke z wilgocia:(:(
na marginesie...aparat wysiad totalnie, kiedy robilam zdjecie...sobie, czy to nie symptomatyczne??:)

w deszczu udalo mi sie jeszcze odwiedzic grobowiec tu duc-a i swiatynie ktorej nie bylo (okazalasie byc betonowym placem, a ja glupia biegalam po tym parku i szukalam swiatyni pod kazdym krzakiem:))

popoludniu skoczylam na bazar, ech te bazary tutaj to dopiero sa centra kultury i szkoly asertywnosci w jednym ...przypominam, z enie mam apartu, wiec nic nie zobaczycie:(..no coz pozostaje wam tu przyjechac i zobaczyc na wlasne oczy dwa pietra stoisk wypelnionych "markowymi" ciuchami...klapki z logo g-stara i podpisem gucci...bezcenne;)

najbardziej jednak lubie ta czesc z owocami, niestety ona czesto sadziaduje z rybami, co niekiedy zakloca delektowanie sie zapachem mango i ananasa;)

kolacje jadlam w znajomej juz knajpie, gdzie ucielam sobie przemila pogawedke z kelnerka. to kolejna dziewczyna, ktora w wieku lat 28 przerazona jest brakiem meza...generalnie dziewczeta nie maja tutaj zbyt kolorowo. kobiety pracuja przy budowach drog...generalnie na budowach, w polu, w knajpach...wszedzie widzi sie wykonujace ciezka robote kobiet. przedstawiciele brzydszej plci (co w wietnamie nabiera nowego znaczenia:)) w tym czasie siedza w knajpie i graja w hm..cos na ksztalt warcabow.

a propos gier na plazach graja tutaj w cos podobnego do naszej "zoski" tylko ta zoska to taki cicik z piorkiem, zakupilam- pogramy w polszy jak sie zrobi cieplo.

pozdrawiam i caluje:)

1 komentarz:

  1. a ja uwielbiam mieszające się zapachy, jedno miłe wspomnieie z .... nie pamiętam skąd ... wchodzę do małego sklepiku, drobnymi schodkami w dół, do sutereny, wąsko jest, że dwie osoby nijak się naraz nie przecisną (chyba, że jedna stanie w szafie), zamykam oczy i idę odgadując co leży na pólkach - a na nich czekają na mnie owoce, mięso suszone, rybne jakieś stwory-twory, przyprawy, proszki dziwne chemiczne ale nie wiem do czego, kadzidła i inne podooobne

    ale bym się wystrzeliła gdzieś

    OdpowiedzUsuń