środa, 23 marca 2011

jak tu wlasciwie jest

w odpowiedzi na zadania, postaram sie napisac kilka slow o tym, co mnie zaskakuje, jest inne...
otoz inne jest....wszystko:)
miedzy polska a wietnamem jest olbrzymia przepasc kulturowa
i szczerze mowiac pierwsze kilka dni byly dla mnie z tego powodu dosyc trudne...zreszta nie tylko dla mnie polay ktorych spotkalam potwornie narzekali na to, ze wietnamczycy sa chciwi glupi i zlosliwi...i ze to straszny kraj...:) wielu ucieka do laosu, kambodzy...moim zdaniem wystarczy tylko troche czasu.

JEDZENIE

mistrzostwo...cokolwiek nie zamowilam bylo absolutnie pyszne...obiad w najbardziej obskurnym barze smakowal zawsze doskonale- zazwyczaj nie wiem co jem...ale staram sie nad tym nie zastanawiac skupiam sie wylacznie na smakach...a sa one zupelnie inne niz cokolwiek co do tej pory spotkalam.

zupa PHO...numer 1 na mojej liscie!! jada sie ja na sniadanie i kolacje...sluzy tez jako przekaska...wystepuje w milionie wariantow i kazdy jest PYCHA!...

najwiekszy blad spozywczy jaki mozna popelnic? zamowic zachodnie zarcie (troche sie jednak teskni...ile mozna wypelniac sie ryzem i noodlami). zrobilam ten blad dwa razy- raz wymarzylam sobie luksusowe sniadanie w moim dniu restu w hotelowym menu znalazlam sniadanie w postaci tostow z dzemem i miodem...zamowilam! jakiez bylo moje zdziwienie kiedy na talerzu wyladowaly dwie kromki pieczywa tostowego (nie przypieczone, po prostu- chleb tostowy na miekko) sklejone wartwa dzemu a obok w misce lyzka sztucznego miodu...zdjadlam...i poszlam na PHO:)
przy innej okazji poszlam w spaghetti...i tutaj nie ma o czym nawet mowic...fu!

gdybyscie chcieli tu kiedys przyjechac- mozna zafundowac sobie jedno lub kilkudniowy kurs gotowania- ponoc fajne doswiadczenie. coz...co kto lubi, wole koncentrowac sie na konsumpcji:)

aha...w lonlejce wyczytalam, ze kulturalnie jest nie dojesc wszystkiego do konca...nie jestem w stanie:)

no dobra...zmeczylam sie...kolejny post....ludzie:)

6 komentarzy:

  1. Hej,

    Jak nie wiesz co do końca masz na talerzu to jak jest z "drugą stroną medalu" ? W sensie czy twój żołądek nie protestuje ?

    OdpowiedzUsuń
  2. czasem protestuje...a mnie czasem udaje sie go okielznac...czasem:)

    OdpowiedzUsuń
  3. hallo! pisz pisz, czytamy ;)
    a wiesz co ja zjadam w chwilach braku fantazji kuchennej? PHO wietnamską z torebki, ale jaka pyszna jest ;)

    buzi!
    karo

    OdpowiedzUsuń
  4. Karo, wrzuc troche surowej cebuli, pietruche (natke) i kielki- mistrzunio!!!:)

    OdpowiedzUsuń
  5. z kiełkami i cebulą przetestuję na bank, a pietruchę wrzucam i tak nałogowo gdzie się da ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. szacun za ten pomysł z cebulą!

    OdpowiedzUsuń